¡Hola, soy Magda!
Hej, Mam na imię Magda i uczę j. hiszpańskiego ….od prawie 20 lat. Tak, tak, mój bagaż doświadczeń jako nauczycielka języka hiszpańskiego waży prawie 20 lat. Są w nim doświadczenia nieśmiałych, pełnych lęku i strachu pierwszych lekcji, i te, pełne radości podczas których czułam, hihihi, że spełniam swoją misję zarażania innych miłością i pasją do Hiszpanii, i języka hiszpańskiego…. Znajdzie się w tym bagażu też i zwątpienie, zmęczenie i na końcu stwierdzenie, że największą radość i spełnienie znajduję jednak w pracy z drugim człowiekiem kiedy mogę go prowadzić i towarzyszyć mu w odkrywaniu tego co naznaczyło i wypełniło moje życie…, a to jest Hiszpania.
I stało się
Ukończyłam filologię hiszpańską na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.
Pierwszy raz odwiedziłam Hiszpanię po pierwszym roku studiów. Jechałam tam 42 godziny autobusem… na kurs języka hiszpańskiego do Valladolid… I wtedy zakochałam się jeszcze bardziej w Hiszpanii, w jej kulturze, zwyczajach i oczywiście, języku hiszpańskim. Od tego czasu moje życie kręciło się tylko i wyłącznie wokół Hiszpanii i kombinacji: co tu zrobić żeby tam być…
I stało się…
Po trzecim roku studiów wyjechałam do Hiszpanii na dłużej, na cały rok, znowu do Valladolid, miasta, które jest dla mnie od tego czasu, drugim domem. Niezła szkoła życia i przetrwania!!! Ale to na inną opowiastkę.
Po studiach rozpoczęłam studia doktoranckie na Uniwersytecie w Valladolid, które były dla mnie niezwykłą przygodą intelektualną i spotkaniem z samą sobą, ale to też dłuższy temat…
Po studiach wróciłam do Polski i zaczęłam uczyć na wyższej uczelni i w szkole średniej. I uczę do dzisiaj chociaż tylko na uczelni i z innym tytułem, bo w 2016, dokładnie 8 lutego, zmieniłam tytuł magistra na tytuł doktora.
No to chyba wszystko… jeżeli chodzi o moją ścieżkę zawodową przedstawioną bez szczegółów i skrócie…
A nie, przepraszam, to nie wszystko… jeszcze jedna ważna rzecz, jestem trenerką komunikacji empatycznej opartej na NVC, bo rozwój osobisty jest moją drugą pasją….
Teraz trochę o tym co lubię, kocham, co mnie inspiruje i motywuje. Trochę też i o tym co mnie motywowało, inspirowało do nauki hiszpańskiego. Trochę o mojej Hiszpanii…
Stawiałam pierwsze kroki na ścieżce języka hiszpańskiego w towarzystwie … JULIA IGLESIASA. Wiedziałam z doświadczenia, ucząc się wcześniej j. angielskiego, że muzyka, słuchanie piosenek w języku, którego się uczymy motywuje i również cieszy kiedy zdajemy sobie sprawę, że jesteśmy już w stanie wyłapać, usłyszeć znajome słówka czy zwroty. Mi towarzyszył w nauce Julio. Dlaczego? A dlatego, że tylko on był dostępny na polskim rynku muzycznym. Kocham go do dzisiaj miłością oddaną i wielką, i oczywiście go słucham, i się wzruszam tak jak kiedyś. I co najważniejsze widzę progres, bo rozumiem, na szczęście, już wszystkie jego piosenki, hihi. Później było MECANO. Znam do dzisiaj wszystkie piosenki z albumu – DESCANSO DOMINICAL- . VICTOR MANUEL i ANA BELÉN, ze swoimi klasykami towarzyszyli mi już na studiach, kiedy spełniałam swoje marzenia i marzyłam dalej.
Ale nikogo tak nie kocham jak JOAQUINA SABINE, którego muzyka to wykwintna poezja, która porywa, wzrusza i zaprasza do podróż y po tym co niezniszczalne, uniwersalne bo ludzkie…
Są też książki… Uwielbiam czytać…. Uwielbiam otaczać się książkami. Czytam kilka książek naraz. W mojej kolekcji hiszpańskich pozycji znajdziecie klasykę i literaturę współczesną, ale na tronie zawsze będzie zasiadał i berło literackie trzymał w dłoni José Ortega y Gasset i Pío Baroja. Ortega to dla mnie autorytet. Znajduje w jego esejach uniwersalne i świeże prawdy obecne w psychologicznych rozważaniach i rozmyślaniach o kondycji współczesnego człowieka i świata. Pío Baroja jest w moim sercu za Andresa Hurtado, głównego bohatera powieści „El árbol de la ciencia”, który pomimo wielu przeciwnościom losu, walczył o swoje marzenia był wierny swoim wartościom.
Moim drugim rodzinnym miastem jest Valladolid. Czuję się tam jak w domu i od mojego pierwszego wyjazdu na kurs językowy 26 la temu odwiedzam tę moją małą ojczyznę co roku, nawet kilka razy w roku. Moje serce skradła też, zaraz po Valladolid, północ Hiszpanii, dzika, zielona, czysta i nieskażona przez międzynarodową turystykę. Lubię spacery po bezludnych plażach w towarzystwie szumu fal i moich psów Fifi, która mieszka ze mną w Polsce i nie opuściła ani jednej podróży do Hiszpanii, od 10 lat wiernie mi w nich towarzyszy, i dzielnie znosi trudy podróży samolotem; i Lusi, chociaż reprezentuje rasę polskiego kundelka mieszka w Hiszpanii z moim partnerem i doskonale dostosowała się do hiszpańskiej mentalności, i temperamentu.
Zwierzęta są ważną częścią mojego życia, zawsze mi towarzyszyły, a w kolejnym życiu na pewno założę fundację dla chartów i wszystkich innych psiaków i innych zwierzaków doświadczonych przez życie. Bo nie ma nic bardziej kojącego niż zimny nosek, który pociesza w gorszy dzień. I będzie to w Hiszpanii…
Lekcje online
związane z językiem hiszpańskiem.